PostHeaderIcon Wyprawa Litwa

Piątek 25.07.2008

 

Nasza wyprawa zaczyna się około godziny 10.00, kiedy to pierwsze motocykle pojawiają się na miejscu zbiórki. Skład jest całkiem pokaźny – liczy sobie kilkanaście motocykli i jeden samochód.Wyruszamy około 10.30.  Naszym dzisiejszym celem jest Augustów, oddalony od Sierpca o około 300 km, więc tempo jest spokojne. Napotkane na drodze korki omijamy bokiem albo środkiem, zależnie od możliwości. Samochód zamykający grupę, mimo tego, że nie omija utrudnień w ruchu, świetnie daje sobie radę, i po każdym półtoragodzinnym odcinku jest tylko kilka minut za resztą grupy. W międzyczasie wciągamy obiad na przydrożnej stacji. Nasz cel osiągamy około godziny 16.00. Przejeżdżamy przez zatłoczone miasteczko, rynek i bez kłopotów znajdujemy swoje lokum. Okazuje się, że znajduje się ono 50 metrów od jeziora, z czego niezwłocznie po zameldowaniu się korzystamy. Woda niezbyt ciepła, ale mimo to po podróży kąpiel stanowi niesamowitą przyjemność, część ekipy dosiada rowerów wodnych. Wieczorem udajemy się na mały spacer po okolicy i kolację. Kładziemy się spać niezbyt późno, gdyż jutro czeka nas przejazd do Trok i Wilna.

Więcej…

 

PostHeaderIcon Wyprawa Włochy

Decyzja o wyjeździe na zlot motocyklowy do Włoch nie była łatwa, ale okazja była bardzo kusząca, więc w końcu się zdecydowaliśmy. Jeden van, 6osób i w drogę. W samo Południe 25 czerwca wyruszamy z Sierpca na zachód Polski, kierunek Świecko, cel wyprawy - Włochy, Sordevolo.
Pogoda prawie śródziemnomorska, zaczynamy się oswajać z myślą, że w takich temperaturach będziemy bawili się przez najbliższe dni. Doceniamy cudowny wynalazek jakim jest klimatyzacja, pozwala przetrwać nam największy upał. Około 16.30 ostatni postój przed granicą, czas wrzucić coś na ruszt. Nabrawszy sił wsiadamy do samochodu i ruszamy w drogę. Przekraczamy granicę bez zatrzymywania się i obieramy kierunek na Monachium, potem kawałek Austrii i kilkadziesiąt km przez piękną Szwajcarię, gdzie nawet nad ranem przy niezbyt dobrej widoczności górskie krajobrazy wręcz powalały. Do celu podróży dotarliśmy wczesnym rankiem. Mając w zapasie kilka godzin postanowiliśmy pojechać dalej nad samo Morze Śródziemne.

Więcej…

 

PostHeaderIcon Wyprawa Węgry

Niedziela 26.08.2007

Zakończenie zlotu w Zdyni to dla nas początek wyprawy. Zaczynamy od pozbierania namiotów, spakowania motocykli i tym podobnych „przyjemności” kończących każdy zlot. Około 11.30 po pożegnaniu z kolegami wyruszamy na granicę. Po bezproblemowej odprawie obieramy kierunek na Miszkolc, a potem Hajduszoboszlo. Po drodze przekraczamy granicę węgierską. Kraj papryki i gulaszu wita nas piękną pogodą i jeszcze lepszymi drogami. Autostradami dojeżdżamy do naszego celu około 15.30. Dzisiejszy dzienny przebieg to lajtowe 290 km. W poszukiwaniu jakiegoś miejsca zamieszkania zjeżdżamy na camping. Oferują nam domek za 2500 forintów od osoby. Decydujemy przejechać się jeszcze trochę w poszukiwaniu jakiejś mety. Kiedy wolno krążymy po osiedlu, podjeżdża do nas postawny facet na skuterku, krzycząc „rooms, zimmer, szoba?” Kiedy przytakujemy, macha ręką, mówi „follow me” i rusza. Zgodnie z instrukcją jedziemy za nim. Pokazuje nam pokój, i po krótkich negocjacjach ustalamy cenę za noc na 7000 forintów (112 złotych) na trzy osoby. Po szybkim rozpakowaniu się ruszamy na miasto. Najpierw robimy mały rekonesans na terenie kompleksu basenów termalnych, który jest tu główną atrakcją. Jako że jest już po 17, a baseny zamykają o 19, udaje nam się wślizgnąć bez biletów. Obiekt robi ogromne wrażenie – na pięciu hektarach znajduje się kilkanaście basenów na wolnym powietrzu plus trzy kryte i kolejne cztery odgrodzone od reszty. Na dokładniejsze przyjrzenie się wszystkiemu i kąpiele czas przyjdzie jutro. Miasteczko to właściwie jeden deptak wokół którego znajdują się hotele, a wieczorami rozstawiają się straganiarze i muzycy. Po powrocie na kwaterę poznajemy bardzo sympatycznych Polaków mieszkających w pokoju obok. Zasiadamy z nimi na tarasie i rozpoczynamy „nocne Polaków rozmowy”, które potrwały do drugiej w nocy.

Więcej…

 

PostHeaderIcon Wyprawa Praga

3 sierpnia 2005r.

Tekst:  Stanisław Wiśniewski

Motocykl przygotowany i spakowany do wyjazdu, kierunek Praha, stolica Czech.

Około godziny 9.00 dojeżdża do mnie kolega Karolewski Jan, który wraz ze mną udaje się do Prahi.

Ostatnie spojrzenie na mapę Polski. Do przejechania mamy dziś ok. 500 km., aby dojechać do granicy w Jakuszycach.

Po drodze nasze motocykle Hondy Shadow 1100 sprawują się na piątkę ,pogoda świetna, wymarzona dla motocyklisty. Kilometry mijają, a wraz z kilometrami Płock, Kutno, Łęczyca ,Sieradz , Wrocław, Świdnica, Jelenia Góra, Szklarska Poręba. Pogoda w górach zaczyna się psuć, zaczyna padać deszcz, ale jesteśmy już na granicy w Jakuszycach ,cel zamierzony dokonany. Z powodu deszczu nie nocujemy w namiotach, lecz w schronisku.

Więcej…

 

PostHeaderIcon Wyprawa na Krym

8.07.2005r.(piątek)-dzień pierwszy

Wyjazd z Sierpca godz.13.20 do przejechania mamy 402  km. Pierwszy dzień wyprawy został zrealizowany w 100%.O godz. 22.00 zawitaliśmy w Tomaszowie Lubelskim, gdzie spędziliśmy noc w OSiR, bardzo tani  26.70 zł. na osobę, warunki dostateczne.

 

9.07.2005r.(sobota)-dzień drugi

Pobudka 5.30.Zbieranie wszystkich rzeczy porozrzucanych po pokoju.

Pakowanie motorku i wyjazd na granice do Hrebennego godz. 7.00.

Śniadanko zajazd u ,,ANTKA’’ i z pełnymi brzuszkami jedziemy na podbój Ukrainy. Na granicę dotarliśmy o godz. 9.00. przekroczenie zajęło nam 1.5 godz., korek jak cholera a my boczkiem do przodu.

Więcej…

 

Informacja na temat plików cookies
Tak jak większość stron, używamy cookies, aby lepiej odpowiadać na Twoje oczekiwania w użytkowaniu serwisu (cookies to małe pliki tekstowe, które zapamiętują sposób, w jaki korzystałeś z naszej strony, a nie ciasteczka…). Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Kliknij [ Zgadzam się ] , aby ta informacja nie pojawiała się więcej.