Wyprawa Litwa

Piątek 25.07.2008

 

Nasza wyprawa zaczyna się około godziny 10.00, kiedy to pierwsze motocykle pojawiają się na miejscu zbiórki. Skład jest całkiem pokaźny – liczy sobie kilkanaście motocykli i jeden samochód.Wyruszamy około 10.30.  Naszym dzisiejszym celem jest Augustów, oddalony od Sierpca o około 300 km, więc tempo jest spokojne. Napotkane na drodze korki omijamy bokiem albo środkiem, zależnie od możliwości. Samochód zamykający grupę, mimo tego, że nie omija utrudnień w ruchu, świetnie daje sobie radę, i po każdym półtoragodzinnym odcinku jest tylko kilka minut za resztą grupy. W międzyczasie wciągamy obiad na przydrożnej stacji. Nasz cel osiągamy około godziny 16.00. Przejeżdżamy przez zatłoczone miasteczko, rynek i bez kłopotów znajdujemy swoje lokum. Okazuje się, że znajduje się ono 50 metrów od jeziora, z czego niezwłocznie po zameldowaniu się korzystamy. Woda niezbyt ciepła, ale mimo to po podróży kąpiel stanowi niesamowitą przyjemność, część ekipy dosiada rowerów wodnych. Wieczorem udajemy się na mały spacer po okolicy i kolację. Kładziemy się spać niezbyt późno, gdyż jutro czeka nas przejazd do Trok i Wilna.

 

 

Sobota 26.07.2008

Wcześnie rano wyjeżdżamy w kierunku podwileńskich Trok – chcemy zobaczyć tamtejszy zamek, który jest miniaturą zamku krzyżackiego w Malborku. Trasa przebiega bez przeszkód, po przekroczeniu granicy witają nas miłe widoki i drogi w całkiem dobrym stanie. Na polach widać stare chatki, zboże jest przerośnięte polnymi kwiatami i chwastami. Po drodze pojawiają się drobne kłopoty nawigacyjne- drogowskaz bezpośrednio z dwupasmowej drogi szybkiego ruchu kieruje nas na drogę gruntową– cóż robić– jedziemy. W pierwszej napotkanej wiosce dopytujemy o drogę. Kierujemy się zgodnie z poleceniem i po chwili dojeżdżamy do Trok. Miasto jest bardzo silnie kontrastowe w stosunku do reszty kraju – zadbane, czyste, przygotowane na przyjęcie turystów. Później dowiadujemy się że taka sytuacja to norma – Litwa dzieli się na „Wilno i okolicę” i „resztę kraju”. Po ulokowaniu motocykli idziemy zwiedzić jeden z celów naszej podróży. Zamek w Trokach został wybudowany w XV w. przez księcia Witolda, znajduje się na wyspie jeziora Galwe. Dzięki temu jest niezwykle malowniczy, a dodatkowo doskonale spełniał swoje obronne funkcje. Po godzinnym zwiedzaniu zamku wsiadamy z powrotem na motocykle i wyjeżdżamy do Wilna. Jednak zaraz po wyjeździe z Trok pojawia się problem – w motocyklu naszego Road Capa pozostały tylko dwa pierwsze biegi. Po kilku nieudanych próbach naprawy  na poboczu drogi zapada decyzja – nawigator w towarzystwie Vice Presidenta wraca do Augustowa, a reszta grupy wyrusza na podbój Wilna. Po kilkudziesięciu minutach jazdy wjeżdżamy do stolicy Litwy. Miasto wita nas piękną pogodą i sobotnim spokojem. Bez trudu odnajdujemy starówkę i miejsce parkingowe obok przepięknej klasycystycznej Katedry św. Stanisława. Po obfitym posiłku ruszamy na spacer po starówce i  spostrzegamy motocyklistę, oglądającego z uwagą nasze maszyny. Okazuje się, że to nasz rodak mieszkający w Wilnie. Umawiamy się na spotkanie i ruszamy na spacer po starówce. Piękna uliczek i architektury starówki nie da się opisać. Najlepiej po prostu tu przyjechać. Ponownie spotykamy się z Józkiem. Rozmowie nie ma końca.  Z niekłamaną radością Józek proponuje nam przejazd po Wilnie. Po przejażdżce nasz rodak odprowadza nas daleko za Wilno i żegnamy się. Późnym wieczorem obie grupy spotykają się w naszej bazie wypadowej, przy czym grupa wileńska przed powrotem robi tradycyjną wieczorną rundkę po tłocznym o tej porze dnia  Augustowie.

 

Niedziela 27.07.2008

To już ostatni dzień naszego wyjazdu, ale korzystając z tego, że dystans do domu jest mały decydujemy zostać jeszcze chwilę w Augustowie. Odbywają się tu akurat „Zawody w Pływaniu Na Bele Czym”. Są one doskonałą ilustracja tego, do czego zdolny jest człowiek z odrobiną talentu i nadmiarem wolnego czasu. Po obejrzeniu zawodów i krótkim rejsie gondolą po jeziorze wyruszamy w dalszą drogę – tym razem do Mrągowa, na doroczny Piknik Country. Do Mrągowa docieramy po południu. Pogoda wspaniała więc jazda zupełnie relaksująca.W mieście barwnie i kolorowo, wszędzie tłumy ludzi ubranych w stylu „country”, nasze skórzane stroje pasują tu idealnie. Przechodzimy do amfiteatru gdzie raczymy się muzyką właśnie koncertującego zespołu . Odwiedzamy także naszego kolegę klubowego, który ma tu punkt gastronomiczny. Posileni wsiadamy na motocykle i obieramy już bezpośredni kurs  do Sierpca. Około godziny 22 jesteśmy w domu….

Liwa jest krajem zdecydowanie wartym odwiedzenia, jednakże jeden dzień to zbyt mało na zwiedzenie ojczyzny Mickiewicza. Ogromne wrażenie zrobiły na nas surowe, niezurbanizowane tereny, porośnięte złotym zbożem i polnymi kwiatami. Litwa zaskoczyła nas jednak kilkoma rzeczami – na przykład całkiem dobrym stanem dróg. Trzeba wspomnieć także o litewskich kierowcach, którzy jeżdżą tragicznie – sygnalizują skręt będąc na jego wysokości, ostro hamują bez wyraźnego powodu, wyprzedzają poboczem zupełnie nie zwalniając i wzbijając tumany kurzu, potrafią także wlec się 30km/h na drodze z poszerzonym poboczem i nie przepuścić pojazdów jadących za nimi. Bardzo ciekawym zjawiskiem jest także ogromna fascynacja amerykańska kulturą – wszechobecne są tutaj amerykańskie zabytkowe samochody, niekiedy z przeszczepionym silnikiem Wołgi lub Zaporożca, często spotkać można przedłużane limuzyny na ogromnych, chromowanych felgach. Na ślubach druhny występują w amerykańskim stylu ubrane w identyczne sukienki. Pomimo krótkiego pobytu, jesteśmy zdecydowanie zadowoleni z tej wyprawy

 

Galeria zdjęć

 

Informacja na temat plików cookies
Tak jak większość stron, używamy cookies, aby lepiej odpowiadać na Twoje oczekiwania w użytkowaniu serwisu (cookies to małe pliki tekstowe, które zapamiętują sposób, w jaki korzystałeś z naszej strony, a nie ciasteczka…). Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Kliknij [ Zgadzam się ] , aby ta informacja nie pojawiała się więcej.